Rozmowa z Rafałem Zapłatą z okazji 30-lecia Towarzystwa Ochrony i Promocji Zawodów Ginących w Iłży
Jak narodził się pomysł powołania Towarzystwa i organizowania Jarmarku Sztuki Ludowej w Iłży?
Powstanie Towarzystwa Ochrony i Promocji Zawodów Ginących było ściśle związane z dramatycznym momentem dla lokalnej społeczności, ale i kultury, czyli upadkiem i likwidacją Spółdzielni Rękodzieła Ludowego „Chałupnik”. To właśnie wtedy pojawiła się potrzeba stworzenia nowej formuły ochrony i kontynuacji tego dziedzictwa. W 1994 roku rozpoczęły się działania przygotowawcze, które zaowocowały powołaniem Towarzystwa. Istotnym impulsem była wizyta ministra kultury Zdzisława Podkańskiego w lipcu tego samego roku, która wzmocniła inicjatywę i zwróciła uwagę na konieczność ratowania spuścizny po „Chałupniku”.
Zaangażowane w ten proces były różne lokalne instytucje: Urząd Gminy i Miasta Iłża, Rada Gminy i Miasta, Muzeum Regionalne, Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna oraz Ośrodek Sportu i Rekreacji. To właśnie one, w dniu 31 sierpnia 1994 roku, określiły główne zadania przyszłego Towarzystwa, w tym opiekę nad twórcami ludowymi i podtrzymywanie tradycji regionalnych. W dniu 9 października 1994 roku odbyło się walne zgromadzenie założycielskie w bibliotece, wybrano też Zarząd. Pierwszą prezeską została Barbara Adamus, a już rok później, w 1995 roku, zorganizowano pierwszy Jarmark Sztuki Ludowej.
W jaki sposób rozwijała się działalność Towarzystwa w kolejnych latach?
Towarzystwo bardzo szybko przejęło pomieszczenia po dawnej Spółdzielni „Chałupnik” przy ul. Błazińskiej, które stały się jego pierwszą oficjalną siedzibą. Od początku skupiało wokół siebie liczne grono członków, osób wspierających i współpracujących, angażując bezpośrednio i pośrednio kilkaset osób. Co istotne, do dziś działalność Towarzystwa opiera się na pracy społecznej członków, często z wykorzystaniem prywatnych zasobów, materiałów, a także z bardzo znaczącym wkładem finansowym wielu z nich.
Towarzystwo stale się rozwija i otwiera się na współpracę, nie tylko lokalną. Można powiedzieć, że dziś to organizacja o działalności ponadregionalnej, z aspiracjami międzynarodowymi. Staramy się zachować unikatowy profil tematyczny, skoncentrowany na ochronie i promocji szeroko pojętej kultury ludowej, z naciskiem na zawody ginące.
Jakie są główne obszary działalności statutowej Towarzystwa?
Nasze działania obejmują zarówno ochronę materialnego, jak i niematerialnego dziedzictwa kulturowego – w tym tradycyjnych zawodów, obrzędów, zwyczajów, praktyk codziennych i umiejętności związanych z rzemiosłem ludowym. Celem Towarzystwa jest nie tylko wspieranie twórców, ale też dokumentowanie i przekazywanie tej wiedzy i tradycji kolejnym pokoleniom.
Ważną część stanowi organizacja i współorganizacja wystaw, prezentacji oraz wydarzeń związanych z rękodziełem i sztuką ludową. Pozyskujemy także historyczne sprzęty, jak np. oryginalne krosno, budujemy własną kolekcję eksponatów, prowadzimy działania wydawnicze i informacyjne. Przykładem mogą być publikacje takie jak: „Rękodzieło to moja pasja” Rozalii Siwiec (2011), „Twórcy regionu mazowieckiego i świętokrzyskiego” (2014) czy jubileuszowa „Iłżeckie święto zawodów ginących i rękodzieła. Ćwierć wieku Jarmarku Sztuki Ludowej” (2019). Gromadzimy bogate zasoby archiwalne: kroniki, zdjęcia, nagrania, dokumenty, wycinki prasowe. Często są to materiały unikatowe – jedyne zachowane ślady dawnych wydarzeń, których nikt inny nie dokumentował.
W jaki sposób Towarzystwo wspiera twórców ludowych?
Wspieramy lokalnych rzemieślników i artystów na wiele sposobów: organizacyjnie, promocyjnie, edukacyjnie. To dzięki naszym działaniom wielu twórców zostało uhonorowanych nagrodami i wyróżnieniami. W 2024 roku Rozalia Siwiec otrzymała Mazowiecki Laur Oskara Kolberga w kategorii rękodzieło, a Paweł Winiarski, kowal z Błazin Dolnych, był wielokrotnie nagradzany przez Stowarzyszenie PAX, Stowarzyszenie Twórców Ludowych oraz Marszałka Województwa Mazowieckiego. Działalność Towarzystwa to również działania charytatywne i społeczne – uczestniczymy w akcjach wspierających osoby chore i starsze, organizujemy festyny dla dzieci, np. „Raz na Ludowo” w Chwałowicach, współpracując ze Stowarzyszeniem „Serce za Serce”. Włączamy się też w działania proekologiczne, ucząc dzieci i młodzież szacunku dla przyrody, tradycji i dziedzictwa kulturowego. W rękodziele naturalność i wtórne wykorzystanie materiałów są nieodzowne.
Organizowany przez was Jarmark to chyba najbardziej rozpoznawalne wydarzenie tego rodzaju w regionie i jedno z pierwszych w Polsce. Jak wyglądał jego rozwój?
Pierwszy Jarmark odbył się 30 lat temu na przystani nad rzeką Iłżanką. Udział wzięło w nim 28 twórców, ale z czasem liczba ta wzrosła do ok. 100 wystawców, średnio co roku jest ich od 30 do 70. Jarmark stał się jednym z największych wydarzeń kulturalnych w gminie Iłża, ale i powiecie radomskim, przyciągając twórców i gości z całej Polski, a nawet z zagranicy. Na stoiskach prezentują się twórcy z różnych dziedzin: garncarze, rzeźbiarze, kowale, wikliniarze, hafciarki, koronczarki, twórcy lalek, artyści tworzący z drewna, sznurka, sizalu, bibuły, papieru, srebra i wosku. Obecni są także pszczelarze i Koła Gospodyń Wiejskich, oferujący regionalne produkty i kulinaria. Każdemu Jarmarkowi towarzyszy konkurs tematyczny. Twórcy wykonują prace na oczach widzów, a specjalna komisja nagradza najlepsze z nich. To też okazja do wymiany doświadczeń, rozmów i inspiracji. Dopełnieniem całości są występy zespołów ludowych – z muzyką, śpiewem, a nawet tańcem.
Co wyróżnia iłżecki Jarmark na tle innych wydarzeń tego typu?
Autentyczność, trwałość i wspólnota. To wydarzenie, które nie zostało stworzone na potrzeby turystyki, tylko wyrosło z potrzeby serca i odpowiedzialności za dziedzictwo. Stałych gości mamy od trzech dekad. Artyści, którzy przyjeżdżają regularnie, traktują Jarmark jak święto – nie tylko wystawowe, ale też towarzyskie i duchowe. Jarmark łączy pokolenia i tworzy przestrzeń międzyludzką, która jest dziś ogromną wartością.
Jakie są plany Towarzystwa na przyszłość?
Chcemy dalej dokumentować, gromadzić i udostępniać. Marzy nam się sformalizowanie naszej kolekcji, może stworzenie stałej ekspozycji. Chcemy pozyskiwać młodych członków, uczyć ich rękodzieła, budzić pasję. Współpraca ponadregionalna już się dzieje, myślimy też o wymiarze międzynarodowym. Ale najważniejsze jest to, żeby nie stracić duszy – żeby pozostać blisko ludzi, którzy tworzą, uczą, przekazują. Bo bez nich nie ma tradycji.